


W sroczym gnieździe jak mówi ogrodniczo przyrodnicze doświadczenie znaleźć można wiele skarbów od spodziewanych tam patyków, piór i błota przez folie, sznurki po drut nawet kolczasty. W zinach znaleźć też można prawie wszystko, choć czasem szukać trzeba drogami alternatywnymi. Te specyficzne formy zdefiniował m.in Michał Chojecki w książce „Jak zrobić zina? Self-publishing dla artystek i artystów” (Oficyna Peryferie, 2022) w następujący sposób: „Zin to mała, niezależna publikacja o dowolnej treści, często wykonywana i wydawana samodzielnie przez autora lub grupę autorów (środowisko), cyklicznie lub jednorazowo i bez pobudek komercyjnych”.
Pozostając w zgodzie z naturą przygodę tę rozpoczyna się u źródeł gromadzących bogatą kolekcję czyli we wrocławskim Ossolineum.
Podążając dalej krętymi rzekami dystrybucji, na słonecznych łakach ekspresji rozważa się proces twórczy poddając go doświadczalnemu zderzeniu z rzeczywistością papieru, formy i treści. Festiwal „Sztuka do rzeczy – Design w Krakowie” staje się oceanem twórczości a warsztat o papierowych formach przekazywania treści i zajawek, eksplorowaniu nieco innego pola ekspresji niż przyrodoplastyka zaakceptowany, przetestowany i gotowy wita się z Wami.
p.s. Niezmiernie świetnymi źródłami są:
http://www.zinelibrary.pl/
http://zinoteka.com.pl/ https://culture.pl/pl/artykul/subkultura-papieru-rozkwit-upadek-i-renesans-zinow-w-polsce
